fot. @Nasze Spotkania
Był jedynym dzieckiem Zygmunta i Idy Marii z Hulewiczów. Ojciec, ziemianin, rodzinnie związany z ziemią kaliską, pracował jako dzierżawca i administrator majątków rolnych. Wojciech urodził się 3 sierpnia 1905 r. w dworku w Chrośnie (koło Kutna), gdzie wówczas mieszkali jego rodzice. Dworek z pierwszej połowy XIX wieku już nie istnieje. Wojciech dzieciństwo spędził w majątkach, w których zatrudniony był ojciec: na Wołyniu, w Kaliskim, na Lubelszczyźnie, i te okolice pojawiają się w jego twórczości.
Uczył się w Szkole Handlowej w Lublinie, a później w Tarnobrzegu w Szkole Realnej, gdzie zdał maturę w 1924 r. Studiował na Wydziale Prawno-Ekonomicznym Uniwersytetu Poznańskiego, gdzie w 1931 r. uzyskał tytuł magistra, a także historię na Uniwersytecie Warszawskim, otrzymując absolutorium w 1939 r. Pracował jako urzędnik w Łodzi, Kaliszu, Kępnie, Chodzieży, Poznaniu i Warszawie. Czas okupacji spędził w Gierczycach pod Opatowem, ucząc historii na tajnych kompletach. Przebywał także w Podkowie Leśnej, zaprzyjaźniony z córkami Iwaszkiewicza, bywał w Stawisku; w książce Z pamięci Maria Iwaszkiewicz umieściła fotografię grupki przyjaciół na stacji EKD Podkowa Główna. Jest wśród nich Wojciech.
Po zakończeniu wojny pracował jako nauczyciel w liceach: w Sosnowcu, Mińsku Mazowieckim, też w Pruszkowie, Brwinowie i Warszawie. „W liceum, do którego przyszło mi uczęszczać, uczył historii i geografii. Uczniowie go lubili […], miał do nas stosunek partnersko-przyjacielski i wyróżniał się poczuciem humoru. Jego lekcje były barwne i ciekawe, dalekie od oficjalnych schematów […]. Udawało mu się unikać wszystkiego, co składało się na oficjalną wizję przeszłości – także dzięki temu, że umiał świetnie opowiadać” – napisał w Kładce nad czasem jego uczeń z pruszkowskiego liceum, późniejszy profesor, Michał Głowiński.
W 1948 r. Wyganowski ożenił się z pianistką Zofią z Borkowskich Zalewską (1912–1998), wdową po oficerze zamordowanym w Katyniu. Debiutował w 1958 r. w Polskim Radiu tekstem Czerwone rękawiczki. Od 1963 r. należał do Związku Literatów Polskich (do rozwiązania w 1983). Głowiński pisze o nim: „Spóźniony pisarz dwudziestolecia międzywojennego, tak, z pewnością pisarz nawiązujący do Iwaszkiewicza, a także – choć w mniejszej mierze, do Schulza, łączący szacunek dla realiów z fascynacją dziwnościami tego świata, pisarz tworzący prozę klarowną i elegancką, posługujący się nienaganną polszczyzną”. Inny wychowanek, Bogdan Miś, napisał: „Nie znam kogoś bardziej odległego od klasycznego nauczyciela. Liberał o niezwykle szerokich horyzontach myślowych, prawdziwy intelektualista”. Miś wspomina jego świetny kontakt z uczniami, którzy grupowo odwiedzali go w willi w Podkowie. Mieszkał przy ulicy Mickiewicza 17.
Podkowianka Elżbieta Daszewska odwiedzała swego wychowawcę, który chętnie rozmawiał z młodymi ludźmi, interesował się ich wyborami i lekturami. Ma w swoich zbiorach kilka książek z serdecznymi dedykacjami autora. Zapamiętała lekcję, na której jeden z uczniów zapytał, jak to było naprawdę z Katyniem. Odpowiedź, że to nie Niemcy, ale Sowieci zamordowali polskich oficerów, niewątpliwie wymagała w tych czasach odwagi.
Michał Głowiński nakreślił jego portret: „Te malowniczo opadające wąsy nie mogły ujść uwagi, tak zresztą jak cała sylwetka wysokiego mężczyzny, lekko pochylonego, w sposób specyficzny opierającego się na lasce. Kiedy się na niego patrzyło, nie można było mieć wątpliwości, z jakiego środowiska się wywodzi. W pewnym momencie wydało mi się, że wygląda tak, jakby zszedł z siedemnastowiecznego portretu sarmackiego”.
W 1966 r. przeszedł na emeryturę i opuścił Podkowę Leśną. Zamieszkał na Sadach Żoliborskich z żoną i dwoma kotami. I zajmował się nadal pracą literacką, utrzymywał kontakty ze środowiskiem. Jest autorem siedmiu powieści, w których pojawiają się bliskie mu miejscowości, także Podkowa Leśna i kolejka. Jednak nie są to opisy realistyczne. Bohaterowie żyją w jakiejś rzeczywistości nierealnej, bardziej przypominającej sen. Ostatnią książką, którą napisał, są Prześwity, w znacznym stopniu autobiograficzne. W 1979 r. ukazała się praca zbiorowa, poświęcona Stefanowi Otwinowskiemu, której rozdział Prawie pół wieku przyjaźni napisał Wyganowski (pozostałe są autorstwa m.in. Iwaszkiewicza, Brezy, Andrzejewskiego).
Za swoją działalność został w 1974 r. odznaczony Złotym Krzyżem Zasługi. Zmarł 25 września 1990 r. w Warszawie i jest pochowany na Cmentarzu Powązkowskim.
O miejsce twórczości Wojciecha Wyganowskiego w podkowiańskiej pamięci upomniał się profesor Andrzej Tyszka, pisząc o Prześwitach w Recenzji spóźnionej o 10 lat: „autor swą książką współtworzy legendę literacką Podkowy i jej okolic – legendę jakże wymowną i intensywną […]. Jest to rodzaj «baśni współczesnej», jednak niepozbawionej barwnych, a nawet dosadnych odniesień do realnego otoczenia. Lecz utrzymuje je jakby w relacji ze snu”. Mieszają się w powieści wspomnienia powstańcze i okupacyjne, myśli błądzą w miejscach bliskich w młodości, a autor czerpie inspirację z kontemplacji podkowiańskiej przyrody. Profesor zafascynowany powieścią postulował: „niechże i Wyganowski nie stoi na aucie. Jego opowieść domaga się włączenia do wspólnej pamięci, do lokalnej puli doświadczenia społecznego i literackiego”.