Stanisława i Władysław Jackowscy

Stanisława (1902-1974) i Władysław (1898- 1987) Jackowscy

Pielęgniarka, bibliotekarka, społeczniczka i leśnik

Stanisława i Władysław Jackowscy
fot. archiwum rodzinne

Władysław Antoni Jackowski urodził się 12 czerwca 1898 r. w Skierniewicach, tam też rozpoczął edukację. W gimnazjum założył drużynę skautów im. Tadeusza Kościuszki. W 1918 r. zapisał się na Wydział Leśny Szkoły Głównej Gospodarstwa Wiejskiego w Warszawie. Jako student brał udział w wojnie z bolszewikami. Należał do Polskiej Organizacji Wojskowej. Służył w 28 Pułku Artylerii Polowej. Ranny w bitwie pod Chorzelami (sierpień 1920), wyniósł z pola walki ciężko rannego kolegę. Został odznaczony Krzyżem Walecznych oraz Krzyżem Niepodległości.

Po studiach i krótkiej pracy w Warszawie dostał nominację na stanowisko nadleśniczego w Ustroniu Śląskim. Wcześniej, w 1923 r., ożenił się ze Stanisławą Wandą Seredyńską. Stanisława urodziła się w Warszawie, 23 kwietnia 1902 r. Tu skończyła prywatne Gimnazjum Humanistyczne Żeńskie im. Świętej Teresy od Dzieciątka Jezus przy ulicy Senatorskiej, zwane „Pensją Gagatnickiej”. Studiów na Wydziale Chemii Uniwersytetu Warszawskiego nie ukończyła z powodu zamążpójścia i wyjazdu na Śląsk Cieszyński. Władysław Nadleśnictwo w Ustroniu prowadził wzorowo. Organizował tam m.in. polowania dla prezydenta Ignacego Mościckiego.

W 1938 r. kupił parcelę w Podkowie Leśnej. W 1939 r. wrócił z rodziną z Ustronia do Warszawy. W Podkowie rozpoczął budowę willi przy ulicy Sarniej 54. Kiedy wybuchła wojna, budynek był w stanie surowym, a Jackowscy zamieszkali w wynajętym domu w Owczarni, który zamknęli, uciekając na Wschód. Zatrzymali się u białoruskiej rodziny. Pomoc, jakiej Stanisława udzieliła dzieciom gospodarzy, sprawiła, że ostrzeżono ich o zbliżającej się Armii Czerwonej, przeprowadzono przez bród na Bugu. Droga powrotna już była ostrzeliwana i bombardowana. Szczęśliwie wrócili do Owczarni, gdzie, jak się okazało, ktoś ich doszczętnie ograbił. Przenieśli się do Podkowy, do wciąż niewykończonego domu.

Od 1943 aż do 1982 r. parter zajmowali lokatorzy rodzina Romana Tomczaka, działacza politycznego i dziennikarza. Przez pewien czas mieszkała tu też Pola Gojawiczyńska, zanim znalazła się w Stawisku. W swoich wspomnieniach Cicha, zielona Podkowa Leśna Tomczak pisał: „W czasie okupacji z przyczyn konspiracyjnych i rodzinnych wynająłem tu lokum, położone z dala od centrum. Dom mój stał się miejscem różnych spotkań, zebrań, noclegów, była tu przechowalnia różnych trefnych rzeczy i osób, nie wyłączając cichociemnych”. O gospodarzach zanotował: „Była to typowo polska, przykładna, wielodzietna rodzina. W sercach ledwie od ziemi odrastających dzieci rozkwitał patriotyzm, pod opieką matki, zmarłej przed paru laty Stanisławy Seredyńskiej-Jackowskiej. Była ona w Podkowie prawdziwym opiekuńczym duchem dla wielu chorych czy osamotnionych ludzi”.

To z inicjatywy Stanisławy Jackowskiej odprawione zostało w podkowiańskim kościele ciche nabożeństwo w intencji czterech żołnierzy AK, którzy zginęli podczas zamachu na Franza Kutscherę (1 lutego 1944 r.), szefa SS i Policji w dystrykcie warszawskim, kata Warszawy. W czasie Powstania przeszło przez dom Jackowskich bardzo wielu wygnańców ze stolicy. Na noc we wszystkich wolnych miejscach były rozkładane sienniki. Stanisława Jackowska angażowała się w pomoc niesioną przez Radę Główną Opiekuńczą przy wydawaniu posiłków dla uchodźców (w willi Kreterów na Modrzewiowej). Po Powstaniu pomagała doktorowi Stefanowi Purskiemu w ambulatorium, to doktor zobligował ją do skończenia kursu pielęgniarskiego PCK.

Po wojnie świadczyła drobne usługi pielęgniarskie, wzywana przez telefon, robiła zlecone przez lekarzy zastrzyki. „Chodziła do nich z różańcem, modląc się po drodze. Ściśle współpracowała z ks. Franciszkiem Barańskim, przekazywała zasiłki pieniężne od proboszcza represjonowanym przez władze komunistyczne. Ta działalność otoczona była ścisłą tajemnicą. Przyjaźniła się z Wandą Suchecką, właścicielką prywatnej czytelni w Podkowie Leśnej. W 1959 r. ukończyła kurs bibliotekarski i pracowała prawie dziesięć lat w Bibliotece Publicznej w Pruszkowie. Należała także do Społecznego Komitetu Budowy Szkoły w Podkowie i od 1958 r., przez kilka lat, zbierała na ten cel pieniądze wśród mieszkańców ulicy Sarniej, którzy zdeklarowali się płacić co miesiąc składkę. Udzielała bezinteresownie korepetycji kilkorgu dzieciom z sąsiedztwa” – wspomina córka, Jadwiga Koszutska. Stanisława Jankowska przez niektórych mieszkańców nazywana była aniołem Podkowy. „W moim domu rodzinnym kultywowane były zawsze wartości chrześcijańskie i patriotyczne. Rodzice byli religijni, przekazali wiarę swoim dzieciom. Mama wywieszała flagę narodową w święta zniesione przez władze komunistyczne” – dodaje Jadwiga Koszutska. Wszystkie dziewięcioro dzieci Władysława i Stanisławy skończyło studia wyższe, pomimo wielu utrudnień. Przez wiele lat Jerzy, Anna i Józef śpiewali w chórze kościelnym, prowadzonym najpierw przez Stefana Kozaneckiego, następnie przez prof. Kazimierza Gierżoda. Stanisława zmarła 15 lipca 1974 r.

Władysław w czasie okupacji pracował w leśnictwie Bączki, po wojnie krótko w Ministerstwie Leśnictwa, a następnie, do końca życia, w Stowarzyszeniu Inżynierów i Techników Leśnictwa i Drzewnictwa w Warszawie. W Podkowie Leśnej utrzymywał kontakty z leśnikami: Henrykiem Albrechtem, Romanem Głowackim, Witoldem Tyrakowskim. Za zasługi dla leśnictwa i łowiectwa polskiego został odznaczony Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski. Zmarł 22 września 1987 r. Oboje pochowani zostali w grobie rodzinnym na cmentarzu Powązkowskim.

Oprac. MW, na podstawie: Roman Tomczak, Cicha, zielona Podkowa, „Rocznik Podkowiański” 1987/1988, nr 2/3; relacja Jadwigi Koszutskiej z 14 października 2023 r.