Władysław Antoni Jackowski urodził się 12 czerwca 1898 r. w Skierniewicach, tam też rozpoczął edukację. W gimnazjum założył drużynę skautów im. Tadeusza Kościuszki. W 1918 r. zapisał się na Wydział Leśny Szkoły Głównej Gospodarstwa Wiejskiego w Warszawie. Jako student brał udział w wojnie z bolszewikami. Należał do Polskiej Organizacji Wojskowej. Służył w 28 Pułku Artylerii Polowej. Ranny w bitwie pod Chorzelami (sierpień 1920), wyniósł z pola walki ciężko rannego kolegę. Został odznaczony Krzyżem Walecznych oraz Krzyżem Niepodległości.
Po studiach i krótkiej pracy w Warszawie dostał nominację na stanowisko nadleśniczego w Ustroniu Śląskim. Wcześniej, w 1923 r., ożenił się ze Stanisławą Wandą Seredyńską. Stanisława urodziła się w Warszawie, 23 kwietnia 1902 r. Tu skończyła prywatne Gimnazjum Humanistyczne Żeńskie im. Świętej Teresy od Dzieciątka Jezus przy ulicy Senatorskiej, zwane „Pensją Gagatnickiej”. Studiów na Wydziale Chemii Uniwersytetu Warszawskiego nie ukończyła z powodu zamążpójścia i wyjazdu na Śląsk Cieszyński. Władysław Nadleśnictwo w Ustroniu prowadził wzorowo. Organizował tam m.in. polowania dla prezydenta Ignacego Mościckiego.
W 1938 r. kupił parcelę w Podkowie Leśnej. W 1939 r. wrócił z rodziną z Ustronia do Warszawy. W Podkowie rozpoczął budowę willi przy ulicy Sarniej 54. Kiedy wybuchła wojna, budynek był w stanie surowym, a Jackowscy zamieszkali w wynajętym domu w Owczarni, który zamknęli, uciekając na Wschód. Zatrzymali się u białoruskiej rodziny. Pomoc, jakiej Stanisława udzieliła dzieciom gospodarzy, sprawiła, że ostrzeżono ich o zbliżającej się Armii Czerwonej, przeprowadzono przez bród na Bugu. Droga powrotna już była ostrzeliwana i bombardowana. Szczęśliwie wrócili do Owczarni, gdzie, jak się okazało, ktoś ich doszczętnie ograbił. Przenieśli się do Podkowy, do wciąż niewykończonego domu.
To z inicjatywy Stanisławy Jackowskiej odprawione zostało w podkowiańskim kościele ciche nabożeństwo w intencji czterech żołnierzy AK, którzy zginęli podczas zamachu na Franza Kutscherę (1 lutego 1944 r.), szefa SS i Policji w dystrykcie warszawskim, kata Warszawy. W czasie Powstania przeszło przez dom Jackowskich bardzo wielu wygnańców ze stolicy. Na noc we wszystkich wolnych miejscach były rozkładane sienniki. Stanisława Jackowska angażowała się w pomoc niesioną przez Radę Główną Opiekuńczą przy wydawaniu posiłków dla uchodźców (w willi Kreterów na Modrzewiowej). Po Powstaniu pomagała doktorowi Stefanowi Purskiemu w ambulatorium, to doktor zobligował ją do skończenia kursu pielęgniarskiego PCK.
Po wojnie świadczyła drobne usługi pielęgniarskie, wzywana przez telefon, robiła zlecone przez lekarzy zastrzyki. „Chodziła do nich z różańcem, modląc się po drodze. Ściśle współpracowała z ks. Franciszkiem Barańskim, przekazywała zasiłki pieniężne od proboszcza represjonowanym przez władze komunistyczne. Ta działalność otoczona była ścisłą tajemnicą. Przyjaźniła się z Wandą Suchecką, właścicielką prywatnej czytelni w Podkowie Leśnej. W 1959 r. ukończyła kurs bibliotekarski i pracowała prawie dziesięć lat w Bibliotece Publicznej w Pruszkowie. Należała także do Społecznego Komitetu Budowy Szkoły w Podkowie i od 1958 r., przez kilka lat, zbierała na ten cel pieniądze wśród mieszkańców ulicy Sarniej, którzy zdeklarowali się płacić co miesiąc składkę. Udzielała bezinteresownie korepetycji kilkorgu dzieciom z sąsiedztwa” – wspomina córka, Jadwiga Koszutska. Stanisława Jankowska przez niektórych mieszkańców nazywana była aniołem Podkowy. „W moim domu rodzinnym kultywowane były zawsze wartości chrześcijańskie i patriotyczne. Rodzice byli religijni, przekazali wiarę swoim dzieciom. Mama wywieszała flagę narodową w święta zniesione przez władze komunistyczne” – dodaje Jadwiga Koszutska. Wszystkie dziewięcioro dzieci Władysława i Stanisławy skończyło studia wyższe, pomimo wielu utrudnień. Przez wiele lat Jerzy, Anna i Józef śpiewali w chórze kościelnym, prowadzonym najpierw przez Stefana Kozaneckiego, następnie przez prof. Kazimierza Gierżoda. Stanisława zmarła 15 lipca 1974 r.
Władysław w czasie okupacji pracował w leśnictwie Bączki, po wojnie krótko w Ministerstwie Leśnictwa, a następnie, do końca życia, w Stowarzyszeniu Inżynierów i Techników Leśnictwa i Drzewnictwa w Warszawie. W Podkowie Leśnej utrzymywał kontakty z leśnikami: Henrykiem Albrechtem, Romanem Głowackim, Witoldem Tyrakowskim. Za zasługi dla leśnictwa i łowiectwa polskiego został odznaczony Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski. Zmarł 22 września 1987 r. Oboje pochowani zostali w grobie rodzinnym na cmentarzu Powązkowskim.