Stanisław Wilhelm Lilpop

Przemysłowiec, ziemianin, myśliwy, fotografik.

Śmiało możemy go nazwać ojcem naszej miejscowości. Urodził się 19 grudnia 1863 r. w Warszawie. Był synem znanego przemysłowca Stanisława Lilpopa, współwłaściciela fabryki wyrobów żelaznych „Bracia Evans”, później „Lilpop, Rau i Loevenstein”. Stanisław Lilpop odziedziczył po ojcu majątek Brwinów, w którego skład wchodził folwark Wilhelmów, przemianowany następnie na Podkowę Leśną. Lilpop „bardzo znany myśliwy, gospodarował na tym folwarku z punktu widzenia łowieckiego. Wprawne oko dostrzeże tutaj niejeden ślad tej gospodarki” – napisał Jarosław Iwaszkiewicz.

Po I wojnie światowej, gdy spółka akcyjna „Siła i Światło” przystąpiła do budowy kolei elektrycznej Warszawa–Grodzisk, w trakcie rozmów między dyrektorem finansowym spółki a Stanisławem Lilpopem „wyłoniła się koncepcja przeprowadzenia linii przez tereny Podkowy Leśnej i jednocześnie stworzenia spółki pod nazwą «Miasto Ogród Podkowa Leśna», w której Lilpop zachował dla siebie 40% udziałów”. Pozostawił też sobie 45-hektarowy obszar, zwany Stawiskiem, gdzie w 1927 r. zbudował willę, w której zamieszkali jego córka Anna z mężem Jarosławem Iwaszkiewiczem. Do tragicznej śmierci w 1930 r. wchodził Lilpop w skład Zarządu Dóbr Podkowa Leśna, gdzie miał wpływ na kształtowanie zasad organizacyjnych osiedla.

Jego pasją było myślistwo. Brał udział w safari w Afryce, co utrwalił na barwnych fotografiach. Był wiceprezesem Polskiego Związku Stowarzyszeń Łowieckich i przewodniczącym jego Wydziału Wykonawczego. Uczestniczył w wystawach łowieckich. Zamieszczał w „Łowcu Polskim” interesujące artykuły na temat hodowli zwierzyny łownej. Po śmierci Lilpopa w „Świecie” pisano, że: „dla łowiectwa polskiego położył zasługi niezapomniane. […] Był znakomitym łowcą zwierzyny i doskonałym organizatorem. Polskie związki łowieckie wiele mu zawdzięczają. Był głównym założycielem Warszawskiej Spółki Myśliwskiej i Fabryki Nabojów”.

Stał się prototypem pana Liebe z powieści Józefa Weyssenhoffa Soból i panna. Opisany w niej został jako nie tyle praktyk, ile raczej teoretyk myślistwa, który mówi o sobie: „Przy takich masowych rzeziach nie bawi mnie strzelanie; zabiłem tylko te, które się gwałtem prosiły. Ale bawi mnie obserwować cała linię i notować, jak się kto zachowuje – można z tego wyciągnąć pożyteczne nauki”. Jako Hube, jest również jednym z bohaterów Sławy i chwały Jarosława Iwaszkiewicza.

Roman Jasiński wspomina, że Stanisław Lilpop „był człowiekiem przystojnym i eleganckim, o manierach światowca, a przy tym muzykalnym i łatwym w obcowaniu. […] Przemysłem się nie zajmował. Powiedziałbym raczej, że zajmował się wydawaniem pieniędzy niż ich robieniem, gdyż nie był serio człowiekiem interesu. Do plutokracji warszawskiej nie należał. Do ekskluzywnego Klubu Myśliwskiego należał z racji swych osobistych zalet myśliwskich i towarzyskich, a nie z powodu wielkich pieniędzy […], był człowiekiem przystępnym, nie miał w sobie nic ze snoba i potrafił zachować wobec wszystkich ton spokojnej uprzejmości”.

Był to jednak człowiek głęboko tragiczny, a przy tym bardzo skryty. Słynął z pedanterii i skrupulatności, ale jego krewna Aniela Pilawitzowa pisała o nim na kilka lat przed jego śmiercią: „Znam Stacha dobrze i widzę w nim często dwóch ludzi”.

Stanisław Lilpop pochowany został na cmentarzu w Brwinowie.

Data śmierci: 5 listopada 1930 roku.

Tekst napisany do numeru 1 „Rocznika Podkowiańskiego” z czerwca 1986 r.