Według dokumentów, Włodzimierz Jerzy, używał drugiego imienia. Urodził się 18 września 1935 r. w Rembertowie, gdzie mieszkali rodzice, Zofia z Kobuszewskich i Jan, z zawodu technik elektryk. Tuż przed wybuchem Powstania Warszawskiego bracia Zofii, zaangażowani w ruchu oporu, odprowadzili ją z mężem i dwoma synami: Jerzym i młodszym Andrzejem, do kolejki EKD. Przybyli do Podkowy Leśnej, gdzie było bezpieczniej niż w Warszawie, i zamieszkali w drewnianym domku letniskowym przy ulicy Głównej. Wkrótce, z powodu trudnych warunków, Jan zabrał najbliższych i wyruszył do Nowego nad Wisłą, do swojej rodziny. Pociąg zatrzymali Niemcy i wszystkich wywieźli do Rzeszy, do małej miejscowości w okolicach Stuttgartu. Był to trudny czas, brakowało jedzenia, Jerzy zachorował i w ciężkim stanie trafił do szpitala. Przeżyli, po wojnie wrócili do kraju, do Podkowy Leśnej, gdzie obaj synowie rozpoczęli naukę w tutejszej szkole podstawowej. Potem Jerzy uczył się w Technikum Chemicznym w Piastowie. Tam podjął pierwszą pracę w Zakładach Przemysłu Gumowego, a w 1955 r. dostał się na studia na Akademii Wychowania Fizycznego w Warszawie, które ukończył w 1959 r. Na tej samej uczelni studiowała jego późniejsza żona, Grażyna Fryszczyn, podkowianka, z którą pobrali się 17 kwietnia 1962 r.
1 lutego 1978 r. został radnym Rady Narodowej w Podkowie Leśnej i był nim przez jedną kadencję.
„Pracowity, doskonale znający się na wszelkich pracach budowlanych. Własnymi rękoma wybudował nasz rodzinny dom w Podkowie, kopiąc i wywożąc taczką hałdy ziemi, mieszając beton, stawiając fundamenty” – opowiada córka. Budowę rozpoczął pod koniec lat 60., a w 1971 r. rodzina mogła się już wprowadzić.
W pożegnaniu na stronie Szkoły Podstawowej im. Bohaterów Warszawy w Podkowie Leśnej, gdzie uczył do 2003 r., napisano: „Człowiek pełen radości, energii i ciepła dla ludzi, zawsze gotowy do pomocy. Jego życie było inspiracją dla wielu”. W wieku 80 lat wybrał się na Kasprowy Wierch pieszo, a na nartach jeździł jeszcze dłużej. Zapalony rowerzysta, przejechał setki kilometrów po Polsce, jeszcze dwa lata przed ukończeniem 90 wsiadał na rower i pokonywał trasę do 35 km. Miał uzdolnienia plastyczne, już jako chłopiec samodzielnie konstruował z deseczek różne modele samolotów. Rzeźbił też w korzeniach. Zmarł 15 maja 2025 r. Pochowany został na cmentarzu w Podkowie Leśnej obok żony (zmarła 21 czerwca 2005 r.)
Miał Złoty Krzyż Zasługi, nadany uchwałą Rady Państwa 29 września 1982 r., i Złotą Odznakę „Zasłużony Działacz Kultury Fizycznej” – przyznaną przez Urząd Kultury Fizycznej i Sportu w Warszawie 29 lutego 2000 r.