Anna Kołakowska

Graficzka, ilustratorka, żołnierz AK.

fot. Jacek Maziarski

Urodziła się w 1924 r. Jako harcerka należała do Hufca Żoliborz, w czasie Powstania Warszawskiego była sanitariuszką I Obwodu „Żywiciela” (pseudonimy „Hala” i „Melodia”). Przez całe Powstanie opiekowała się rannymi w szpitalu na Bielanach. W AK byli także jej najbliżsi – ojciec Szymon Kołakowski i siostra Maria. Po kapitulacji Żoliborza siostra i ojciec dostali się do obozów, a Anna została wywieziona do Pruszkowa, a potem do Koniecpola. Po wojnie ukończyła studia na Wydziale Grafiki Użytkowej ASP w Warszawie, w pracowni prof. Wacława Radwana. Przez wiele lat mieszkała w Krakowie, później wróciła do Warszawy. W roku 1951 Konstanty Sopoćko, prof. ASP, zaproponował jej praktykę w redakcji „Płomyczka”; wkrótce została pomocą graficzną profesora, a od 1955 r. kierownikiem artystycznym pisma. O tej pracy napisała dla „Podkowiańskiego Magazynu Kulturalnego”:

„Chcieliśmy dać dzieciom, naszym 10–13- letnim czytelnikom maksimum wiedzy odpowiedniej do ich wieku i zainteresowań. Przybliżyć im polską literaturę, historię, sztukę. Bawić i rozwijać ich pomysłowość”.

„Kierownikiem artystycznym całego wydawnictwa był profesor Michał Bylina – malarz batalista. Po Październiku 1956 zainicjowaliśmy serię «Historia Polski» w obrazach autorstwa prof. Byliny.
Poczet królów polskich (reprodukcje dzieł Jana Matejki) szkoły wykorzystywały jako materiały pomocnicze do nauczania historii, portrety były oprawiane i zawieszane w salach lekcyjnych. Wydawaliśmy też dwujęzyczne numery historyczne z myślą o czytelnikach polonijnych. Inną serią, która cieszyła się popularnością, było «Dziecko w malarstwie polskim». Robiłam taką specjalną wkładkę w kolorze z reprodukcjami Stanisława Wyspiańskiego, Olgi Boznańskiej i innych malarzy. I te wkładki stanowiły nieodzowną pomoc w nauczaniu, gdyż podręczniki były czarno-białe.

Zależało nam na popularyzowaniu malarstwa, dzieł sztuki i te cele realizowano. Bardzo cennym materiałem okazywały się lektury szkolne, które po wyjęciu z «Płomyczka» mogły dzieci składać w postaci małych książeczek (m.in. znajdowały się tam książki z Honorowej Listy Andersena).

Projektowanie pisma, rozdawanie materiału różnym grafikom, dostarczanie materiału do drukarni mieszczącej się w Krakowie, sprawiało mi ogromną satysfakcję, ale największą dawała współpraca z dziećmi – czytelnikami. Dlatego redakcja organizowała liczne konkursy, np. konkurs zorganizowany wspólnie z Towarzystwem im. Marii Konopnickiej; dotyczył budowy pomnika autorki Roty. A że wówczas dzieci czytały Konopnicką, a nie Harry’ego Pottera, więc była to akcja bardzo popularna, zakończona wzniesieniem pomnika poetki w Ogrodzie Saskim w Warszawie w 1966 r. Ofiarność dzieci była tak wielka, że starczyło pieniędzy na wybudowanie drugiego pomnika w Suwałkach (miejsce urodzenia poetki)… Jeździliśmy na spotkania do szkół w prowincjonalnych miasteczkach, do wiosek, „gdzie diabeł mówi dobranoc”. Ludzie nie mieli radia, listonosz docierał raz albo dwa razy w tygodniu. Rezultatem tych spotkań były różne fantastyczne dziecięce pomysły, które później wykorzystywaliśmy.

«Płomyczek» i redaktor naczelny Stanisław Aleksandrzak uczestniczył w akcji przyznawania Orderu Uśmiechu, którego inicjatorką była Wanda Chotomska. Powstały pomysł obdarowywania dorosłych dziecięcą nagrodą – istnieje do dziś!”.

„Mój styl to rysunek pogodny, satyryczny. Szczególnie ucieszyła mnie możność wykonania rysunków do sławnej Fizi Pończoszanki (w następnych edycjach Pipi Langstrump) wspaniałej pisarki Astrid Lindgren. w sumie dla Naszej Księgarni zilustrowałam ponad 20 książek”. Wykonywała też projekty pocztówek oraz plansze dla Muzeum Etnograficznego. Na emeryturę przeszła w 1983 r.

W latach 80. zamieszkała w Podkowie. w Miejskim Ośrodku Kultury przy ul. Świerkowej otwarto 9 października 2000 r. wystawę jej rysunków i ilustracji do wydanych książek. Zmarła w czerwcu 2013 r.

Na podstawie: „Podkowiański Magazyn Kulturalny” 2000, nr 45.